Na popularnej wśród pasażerów trasie kolejowej wzdłuż wybrzeża Bałtyku jeden tor nie wystarcza, tak jak na głównej ulicy nie wystarcza wąski pas jezdni o szerokości jednego samochodu. Dodatkowo pociągi w odróżnieniu od aut nie mogą minąć się gdziekolwiek na trasie. Jadąc w dwóch kierunkach po jednotorowej linii kolejowej, potrzebują do tego stacji z przynajmniej dwoma torami i dwoma rozjazdami. Ale stacje „mijanki” czy krótkie odcinki dwutorowe też mają ograniczoną przepustowość.
Kolejarze oczywiście robią, co mogą, aby pociągów przejeżdżało tak dużo, na ile pozwalają przepisy i warunki bezpieczeństwa. Na grafice poniżej stacja-mijanka na linii kolejowej nr 202 w okolicach Koszalina i aż trzy składy oczekujące na możliwość dalszej jazdy.

(Fot. Kadr z filmu w serwisie YouTube użytkownika Tomek Jurek Wlazło – od 1:48:20)
Takie rozwiązania również mają swoje granice. W efekcie pociągów na nadbałtyckiej trasie może jechać mniej niż na linii dwutorowej. Jest to szczególnie dotkliwe w letnim sezonie turystycznym, święta i długie weekendy.
To nie wszystko. Konieczność przepuszczenia pociągu jadącego z przeciwka to wymuszony postój, a dla podróżnych dłuższy czas przejazdu. Na 110-kilometrowym odcinku między Gdynią a Słupskiem z powodu jednotorowej linii i postojów na „mijankach” podróż trwa nawet dwa razy dłużej. „Czas to pieniądz”, a przecież ograniczona przepustowość linii jednotorowej dotyczy także pociągów towarowych, które na dowiezienie towarów potrzebują więcej czasu.
Jeden tor nie pozwala więc na wysłanie w trasę większej liczby pociągów, a te które kursują, jadą dłużej.

Należy również wyjaśnić, że w przeszłości linia nr 402 w całości była jednotorowa, podobnie jak odcinek linii nr 202 Białogard – Słupsk, ale w tym drugim przypadku na początku XX w. przeprowadzono częściowe prace ziemne pod dobudowę drugiego toru. To nieznaczne, ale jednak ułatwienie w dobudowie drugiego toru.

(Fot. Kadr z filmu w serwisie YouTube użytkownika Tomek Jurek Wlazło)

